Strona główna
Rozum i wolność przedmiotem obaw ery konsumpcjonizmu  czyli akt konsumpcji towarem manipulującym.. Drukuj Poleć znajomemu
27.02.2010.

      Więź rodzinna oznaczająca przynależność do większej wspólnoty niż  rodzina jest obiektem rozszerzonych na szeroką skalę działań manipulacyjnych, które swym zakresem wkraczają na obszar relacji intymnych dwóch podmiotów traktowanych jako środek do osiągnięcia celów. Usilnie zabiega się o podporządkowanie rozumu i wolnej woli jednostki programowi gwarantującemu szczęście, a w rzeczywistości siejącemu rozpacz, cierpienie i czerpiącemu z tego tytułu gigantyczne dochody. Rzecz dotyczy m. in. aktu konsumpcji propagowanego ówcześnie jako źródło poszukiwanej przez ludzi miłości i spełnienia. O co chodzi krzewicielom „obsługiwania” życia intymnego, które oderwane od małżeństwa i rodziny błąka się po bezdrożach wolnej miłości, niosąc z sobą wiele powikłań? W jakim celu wymyślono mit „dopasowania seksualnego”? Dlaczego stosowanie w małżeństwie środków mających na celu zapobiegnięcie zajściu w ciążę jest grzechem? Czy mądre posługiwanie się rozumem i wolnością uchroni rodziny i naród przed ich rozpadem?   

      W ramach reklamowania nieładu seksualnego robi się najróżniejsze strategiczne posunięcia, żeby tylko możliwie jak najwięcej ludzi wepchnąć w seksualny bałagan. Oczywiście to czemuś służy. Gdy nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze... choć nie tylko. Zabiega się również o jak największą ilość związków partnerskich. Ludzie ulegają tejże ideologii, gdyż jest to <(...) związek najczystszy z czystych, spotkanie, które prócz przyjemności i zmysłowego szczęścia nie służy żadnym innym celom. Wymarzona szczęśliwość bez zobowiązań, szczęśliwość wyzbyta lęku o efekty uboczne i beztrosko niebaczna na swoje konsekwencje, szczęśliwość typu „jakość gwarantowana albo pełny zwrot kosztów”: najpełniejsze wcielenie wolności w znaczeniu, jakie nadaje jej dzisiaj potoczna mądrość i codzienna praktyka społeczeństwa konsumentów>(Z. Bauman Razem osobno  Kraków 2003, s.138). Głód szczęścia i miłości jest wszechobecny, dlatego propagatorzy wolnych związków nie muszą się zbytnio trudzić o zainteresowanie swych potencjalnych klientów towarami gwarantującymi radość. „Przyjemność, (...), zadowolenie to dobra subiektywne tylko, które pozostawione same sobie mogą doprowadzić do tego, że człowiek kształtuje swe szczęście – a raczej jego fikcję – poza obiektywnym dobrem swej osoby czy też społeczeństwa” (K. Wojtyła Elementarz etyczny, Lublin 1999). Nawoływanie do wolnej miłości to sprowadzanie na manowce, po których błądzą ludzie, dla których jedynym celem w działaniu płciowym są własne doznania. Celem nadrzędnym jest przyjemność seksualna i jej podporządkowuje się współżycie antykoncepcyjne, zaś cała antykoncepcja służy temu, żeby „wysterylizować” ze współżycia samą przyjemność z jednoczesnym odrzuceniem rodzicielstwa. Człowiek potrafiący umiejętnie posługiwać się rozumem dostrzeże błąd w założeniu propagatorów antykoncepcji. Wie, że stosowanie środków antykoncepcyjnych nie gwarantuje szczęścia, poczucia spełnienia i bycia kochanym. Otóż żadnego, prawdziwie człowieczego problemu nie rozwiąże kawałek gumy czy pigułka. Ludzkie problemy rozwiązuje się z pomocą rozumu i woli. Rozum służy do rozpoznawania skutków określonego działania, a wola do podejmowania działań dobrych i pożytecznych a powstrzymywanie się od działań złych i szkodliwych. Namawianie ludzi do działań bez użycia rozumu i woli jest szkodliwe dla jednostek i społeczeństw, ponieważ prowadzi do degradacji człowieka i więzi międzyludzkich. Ludzie bezrozumni i bezwolni stanowią śmiertelne zagrożenie dla każdej społeczności, od rodziny począwszy, na wspólnocie ogólnoświatowej kończąc. Stanowią oni jednocześnie śmiertelne zagrożenie dla samych siebie. W dzisiejszej dobie seks <służy (...) postępującej atomizacji społecznej, (...) przekształcono go w kryterium „adekwatności” i „sprawności cielesnej”, dwóch głównych ideałów skupiających uwagę zbieracza i kolekcjonera wrażeń> (Z. Bauman Ponowoczesność jako źródło cierpień, Warszawa 2000, s. 245). O co chodzi w micie „dopasowania seksualnego”? Człowiek jest bytem cielesno-psychiczno-duchowym. Czy zatem chodzi o dopasowanie cielesne, fizyczne? O to, czy pasują do siebie rozmiarami narządów rozrodczych? Zostaliśmy tak stworzeni, że każdy mężczyzna pasuje do każdej kobiety. Co więcej, rozmiary narządów rozrodczych nie maja praktycznie żadnego wpływu na przeżywanie doznania, gdyż receptory bodźców u kobiety umieszczone są na samym wejściu do pochwy. To sprawdzenie niczego nie daje! Jeżeli chodzi o dopasowanie się psychiczne, to bez sprawdzania widać, że do siebie nie pasują. Żaden mężczyzna pierwotnie nie pasuje do żadnej kobiety. Dopasowanie psychiczne jest długotrwałym procesem, trwającym lata, który dokonywać się może jedynie wówczas, gdy zapewnione są odpowiednie warunki. Nie piszę o dopasowaniu duchowym przez współżycie pozamałżeńskie, bo takiego postulatu nie stawiają nawet najbardziej zagorzali i bezczelni agitatorzy „wolności seksualnej”. Dlaczego nie ujawnia się skutków antykoncepcji? Bo to przyniesie gigantyczne straty w tym biznesie. A lista powodów odrzucenia antykoncepcji jest dość rozwinięta. Po pierwsze antykoncepcja zniekształca osobowość człowieka. Znaczy to, iż zwalnia z wysiłku rozum i wolę, jest zatem nie wychowawcza i sprzyja degradacji człowieka. Po drugie – powoduje dezintegrację osobowości, czyli wewnętrzne rozbicie. Człowiek podejmuje działanie, ale jednocześnie odrzuca jego naturalny skutek. Po trzecie – niszczy zdrowie człowieka. Płodność jest wyrazem zdrowia, nie choroby, tak więc każdy atak na płodność jest atakiem na zdrowie. Mówienie o całkowicie nieszkodliwej dla zdrowia antykoncepcji jest z logicznego punktu widzenia wewnętrznie sprzecznym bełkotem. Po czwarte – antykoncepcja degraduje pozycję dziecka w rodzinie. Przestaje być ono upragnionym darem, a staje się zagrożeniem dla „miłości” jego rodziców. Po piąte – sprzyja decyzji o zabiciu poczętego dziecka w przypadku tzw. zawodu. Potwierdzone badaniami jest w pewnym sensie konsekwentną postawą: nie miało być dziecka, zawinił producent – nie my – trudno, „musimy dziecko usunąć”. Po szóste – niszczy więź małżonków. W czasie intymnego spotkania boją się sami siebie i skutków swego działania, a lęk powoduje blokadę przeżyć wyższych, pozostawiając ich jedynie na poziomie przeżyć fizycznych, z czasem zresztą słabnących. Małżonkowie przeżywają rozczarowanie i frustrację z powodu powierzchowności ich wzajemnego kontaktu. Po siódme – antykoncepcja zaburza przebieg współżycia i czyni je coraz mniej atrakcyjnym (zwłaszcza dla kobiety). Po ósme – przyczynia się do rozpadu małżeństw. „W USA 50% małżeństw stosujących antykoncepcje rozwodzi się, a w grupie nie stosujących antykoncepcji – 1,7%. Antykoncepcja jest wyraźnie zauważalnym skutkiem rozpadu więzi również w  poradnictwie małżeńskim w Polsce” (Miłujcie się nr 3 2003, s. 34). Dziewiąty punkt stanowi fakt, iż jest odrzucana przez Kościół, powoduje konflikt sumienia u jej wierzących „użytkowników” i wpływa w sposób oczywisty na ich więź z Kościołem, sakramentami, Bogiem. Nie należy wobec powyższego postulować, aby Kościół zmienił swe stanowisko w tej kwestii, gdyż byłoby to sprzeniewierzeniem się jego misji troski o prawdziwe dobro człowieka, z którym postawa antykoncepcyjna jest jednoznacznie sprzeczna.

     Wszelki bałagan seksualny jest źródłem olbrzymich dochodów dla określonych kręgów. Ich celem jest więc zwalczanie wszystkiego i wszystkich, którzy do ładu moralnego się przyczyniają. Wrogiem zatem jest trwała rodzina broniącą ładu – zwalcza się rodzinę. Wrogiem jest Kościół niewzruszenie broniący ładu – zwalcza się zaciekle wszelkimi sposobami Kościół. Wolno kłamać, wolno ośmieszać, wolno nawet zabijać, byle tylko bronić tego wielkiego światowego biznesu. Reklamuje się zawsze cudowne środki: „Człowieku, nie męcz się, wystarczy, że użyjesz naszego środka i wszystkie  problemy znikną. Jakie to łatwe i proste. My chcemy twego dobra, uwierz nam”. Kto umie myśleć logicznie, niech chwilę pomyśli... Niczego tu nie trzeba tłumaczyć. Jak mówił Jan Paweł II: „Wychowanie do czystości jest jednym z wielkich zadań, jakie stoją obecnie przed nami. Im czystsza będzie rodzina, tym zdrowszy będzie naród (Miłujcie się, nr 9-10 1999, s 4).

Aga Modzelewska

 

Gościmy

Odwiedza nas 6 gości